Guidebook-like description of our 3 day stay on Ishigaki.
Na tej wyspie odpoczęliśmy. To właśnie Ishigaki, dla mnie ogólnie najpiękniejsza wyspa archipelagu Riukiu. I oczywiście – co łatwo potwierdzić po relacjach z innych wysp – każda, ale to każda wyspa ma w sobie to „coś”, to nie da się ukryć, że Ishigaki ma naprawdę szerokie spektrum atrakcji. Zanim przeniesiemy się na wyspę Ishigaki wspomnieć muszę o klimacie, bo zdjęcia w ogóle tego nie oddają. To tropikalne wyspy, temperatura wynosiła ponad 30 stopni, ale przy wilgotności sięgającej 100 procent! Nie miałem okazji być jeszcze w takich warunkach. A wszystko zaczęło się od tego, że chciałem poznać południe Japonii, które dotychczas ukrywało się pod hasłem Okinawa. Odkrycie, że z Ishigaki możemy wrócić bezpośrednio do cudnego Kioto – bardzo ułatwiło, a przede wszystkim urozmaiciło podróż.

Lot na Ishigaki (ISG)

Na wyspę przylatujemy jednym z przyjemniejszych w życiu lotów. Nasz samolot, japońskich linii JAL, z kotkiem z Iriomote na skrzydle, był obsadzony może w jednej trzeciej, na pokładzie częstowano herbatą jaśminową, a z okien było widać rajsko wyglądające wyspy południowej Japonii. Na wyspie poza pierwszym noclegiem nie mieliśmy nic zaplanowanego, ale tuż po wylądowaniu niezawodny autobusik już czekał na pasażerów i tak w niedrogi sposób dostaliśmy się do centrum, gdzie zjedliśmy świetne Okonomiyaki, a potem poszliśmy do guesthouse (klasyczny japoński pokój, 165 pln). A potem tak naprawdę o Ishigaki zapomnieliśmy, wybierając się na Taketomi i Iriomote, wiedząc jednak, że trzeba będzie wymyślić jakiś plan na za 2-3 dni, gdy tu wrócimy.



Niemożliwe, czyli wypożyczyłem samochód na Instagramie
W trakcie pobytu na sąsiednich wyspach, podjąłem ostatnią próbę wynajmu samochodu na Ishigaki. Klasyczne strony z wynajmem aut albo nie miały aut na tej wyspie, a parę nielicznych, które miały taką możliwość, oferowały duże samochody za duże pieniądze, które i tak ostatecznie się wyprzedały. Trzeba do tego dodać cały urok poszukiwań w japońskim internecie. Ostatecznie znalazłem, chyba na mapach Google, coś co wyglądało jak wypożyczalnia, a jedyną formą kontaktu był kontakt na Instagramie. Napisałem więc wiadomość, a dzień czy dwa później w przedsionku jakiegoś bloku w stolicy wyspy podpisałem parę papierów, które wyglądały jak jakaś absolutnie podstawowa umowa wynajmu. Jeśli dobrze pamiętam – bez blokowania karty, gotówką. Jazda samochodem po Ishigaki ma bardzo ciekawy aspekt – po II Wojnie Światowej wyspa będąc pod okupacją miała ruch prawostronny, natomiast 30 lipca 1978, tuż po przejęciu przez Japonię – wreszcie ruch uliczny wrócił do japońskiej normy… Podstawową funkcją samochodu, jak się okazało nie było przemieszczanie się ale… klimatyzacja. Prawie jak niezwyciężona armia amerykańska po prostu po kilku dniach w tropikach zaczęliśmy gnić, ale zanim całkiem zbutwieliśmy, pojawiło się Suzuki. (na marginesie – na wyspach zrozumiałem skąd ta zła fama frontu pacyficznego…)




Kemping
Inoda Auto Camping Ground. 伊野田オートキャンプ場

Gdy otrzymaliśmy już nasz pierwszy kei kar, czyli 4 metrowe auto, w które zapakowaliśmy się w 4 osoby, pojechaliśmy na kemping, gdzie używając podstawowych zwrotów (kjampu, tento), gestykulacji i kalendarza ustaliliśmy, że spędzimy tam dwie noce. Cena? Około 80 złotych za noc. Otrzymaliśmy numerek, wybraliśmy sobie kamienistą parcelę i założyliśmy nasz obóz, na ślicznym kempingu z placem zabaw, położonym 50 metrów od plaży, mniej więcej w środku wyspy. (Kamienista parcela po trawiastym noclegu w otoczeniu wszelakiej maści nocnych owadów i krabów zdawała się być nagrodą!) Niedaleko stamtąd stromy podjazd prowadził na punkt widokowy z świetną panoramą wyspy. Na wyspie teoretycznie są jeszcze 1 czy 2 kempingi, ale nie znaleźliśmy na ich temat więcej danych…





Czarne Perły w zatoce Kabira
川平湾

Jakoś tak potoczyło się nasze życie, że podążamy szlakiem czarnych pereł, nie będąc przy tym zbytnimi miłośnikami i poszukiwaczami biżuterii. Najpierw Fidżi, potem Ishigaki, a jeszcze potem Polinezja. Wydaje się, że klasycznym miejscem i punktem odniesienia jest jednak Japonia, bo będąc na farmie pereł na Fidżi, wielkim wydarzeniem był przyjazd fachowca z Japonii, który miał „zasczepić” nowe perły w muszlach. Produkcja czarnych pereł ma miejsce w zatoce Kabira, wyjątkowo fotogenicznym miejscu. Zatoka jest głęboko wcięta, na jej cieśni cumują statki wycieczkowe, a w jej wnętrzu, w spokojnych wodach warunki do wzrostu mają czarne perły. Sklepik połączony jest z czymś w rodzaju galerii/muzeum. W tym momencie przypomnę, że będąc turystą w Japonii można uzyskać zwrot podatku wynoszący 10% ceny. Ta informacja skłoniła nas by przywieźć jednak czarną perłę…. Może jednak na podróżach da się zrobić interes…










Latarnia morska Oganazaki
石垣御神崎灯台

Dobrze utrzymane miejsce widokowe – pod tym względem Japończycy nie ustępują Portugalczykom, uwagę zwracają niebieskawe skały.



Latarnia morska Hirakubozaki i plaża Hirano
平久保崎灯台

Jazda przez wyspę jest bardzo sielska – wąska droga wśród pól i małych gospodarstw doprowadza na cypel będący drugim biegunem wyspy, zupełnie innym niż miasteczko. Na wschodzie widzimy plażę, więc szykujemy się na snorkeling.








Hirakubo Beach
平久保ビーチ

Nasz faworyt – początkowo trzeba było przejść jakieś 50 metrów przez zarośla, po czym wychodzi się na śliczną piaszczystą plażę. Z powietrza zaś widać, że za rogiem znajdują się takie same piękne i dzikie zakątki do których można dotrzeć przez wodę, a może i zanocować na dziko?








Plaża Yonehara
米原ビーチ

Gdyby temperatury powietrza były tu bałtyckie – byłby to raj na ziemi. Zielone strome pagórki i turkusowa woda, dosłownie pełna podwodnego życia, były wspaniałe. Biada tylko tym co nie pływali w wodzie i nie znaleźli cienia…




Ryūjin Limestone-Cave

Gdyby jeszcze brakowało atrakcji na wyspie są ogromne jaskinie krasowe. Droga do kasy była dłuższa niż do jaskini – zajrzeliśmy tylko do tej nie kupując biletu. Szybkie rozejrzenie się pozwalało stwierdzić że są godne uwagi.

Japońskie palmy Yaeyama https://en.wikipedia.org/wiki/Satakentia

Cały archipelag Riukiu może pochwalić się swoją istotną odrębnością, kulturową jak i przyrodniczą. Przykładem tego może być zagajnik endemicznych palm, do których docieramy przyjemnym spacerem. Po drodze spotykamy żółwia i pająki tworzące misterne wzorzyste pajęczyny. Całkiem miła odmiana.





Pozostałe atrakcje Ishigaki
Oprócz powyższych, na wyspie było kilka ciekawych miejsc, do których trafiliśmy po drodze – takich jak przydrożny wodospad, przy którym leżało pół zjedzonego węża (prawdopodobnie jadowitego, bo jadowitych na południu Japonii jest sporo), ujście rzeki gdzie można wykupić wycieczkę kajakową (ale po prostu wypożyczyć kajak już nie…), punkty widokowe o fantazyjnych kształtach i doskonałych widokach i radar obserwatorium astronomicznego.

荒川の滝




玉取崎展望台

Zabytki zachodu wyspy

Zabytki na Ishigaki wywołały skrajne wrażenia. Świątynia Fusaki Fusaki Kannondō, 冨崎観音堂, ma piękną snycerkę i naturalny wdzięk, a droga wzdłuż rzeźbionych kamiennych lantern przenosi nas gdzieś do Nikko na Honsiu. Pomnik obok sprowadza nas niebawem na ziemię – upamiętnia historię załogę zestrzelonego amerykańskiego samolotu bestialsko torturowaną i w końcu zabitą (brak opisu w języku europejskim, znalezione w przewodniku). Kilka metrów dalej znajdują się Tojin Tombs, 唐人墓, chiński nagrobek, który oślepia kolorami, a opowiada historię 400 chińczyków, którzy dokonali przewrotu na statku handlowym, zabijając załogę i lądując wreszcie na brzegach Ishigaki. Brrr….




