Dwa Rozsutce i Chocz | Rozsutce a Veľký Choč5 min read

Opis pochodzi z dawnych czasów, mianowicie z 2010 roku, z dawnej strony internetowej. Zapraszam!

Mała Fatra po raz pierwszy w życiu.

Wyjeżdżamy jeszcze w nocy. Droga przez Beskidy spokojna, pojawiają się powoli samochody rozwożące pieczywo. Za Milówką podjeżdżamy pod przełęcz Glinka. Za granicą jazda jeszcze bardziej komfortowa – ulice są tutaj znacznie szersze. W Oravskiej Lesnej zjeżdżamy na górską drogę, będącą tak wąską że zastanawialiśmy się czy dobrze jedziemy. Na pIMG_3236rzełęczy pobocze skrzy się śniegiem. Przejeżdżamy przez Zazriva i dojeżdżamy do miejscowości Bjela, położonej już w NP. Mala Fatra. Wychodzimy w góry tuż przed wschodem słońca. Bielą się wapienne czy dolomitowe skały, ale Rozsutca stąd nie widać. Idziemy zielonym szlakiem sukcesywnie zdobywając wysokość. W pewnym momencie słowacki szlak znika a mapa sugeruje strome podejście. W końcu wychodzimy z lasu i znajdujemy się na ośnieżonej polanie prowadzącej do polany s. Medziholie. Wschód słońca pastelowymi barwami oświetla skały Rozsutca. Zmieniamy szlak na czerwony i rozpoczynamy podejście. Na początku czeka nas drabinka, ale w ziemi, nie na skale. Dalej ukazuje nam się wyśmienita łączka ze skałkami położona pod głównym masywem. My idziemy jej skrajem wchodząc powoli na jeden z garbów szczytu. Tutaj już praktycznie nie ma śniegu, łańcuch. Zaczynamy podchodzić granią. Ukazuje się wspaniały widok, wieje dość mocno wiatr. Po lewej ukazuje się niemal wizytówka tego szlaku – odłupany ostaniec skalny. Wychodzimy wyżej – tu kosodrzewina prezentuje się w zielono białych barwach – ciekawa impresja spowodowana przez nawiany śnieg. Po chwili marszu balansując między zawietrzną a dowietrzną dochodzimy do kilkunastometrowej ścianki, ubezpieczonej łańcuchem. Pomimo śniegu zupełnie bezpiecznie dochodzimy na wierzchołek. Jeszcze czeka nas obejście wzdłuż krawędzi skały (łańcuch) – najbardziej malowniczy fragment i widzimy wierzchołek Velkego Rozsutca odsunięty nieco od głównej grani. Na przełączce skręcamy na szczyt (5 min), chwila marszu, klamry, i ostatni fragment po wywiewisku. Szczyt zalany słońcem, ale pewnie jest poniżej zera.

Widok na Terchową, Chocz; Babia już przyprószona… Teraz czeka nas zejście. Szlak położony początkowo w cieniu, obfituje w śnieg, jednakże nie wieje. Bardzo przyjemne zejście do przełęczy s. Medzirozsutce, po drodze widok na Bjela. Na przełęczy dowiadujemy się że cały szczyt jest objęty szczególną ochroną i wiosną (marzec kwiecień) wejście jest zamknięte. Maly Rozsutec kusi swą wybitnością, w sumie nie jest daleko – idziemy.

Pokonujemy błotnisty odcinek i dostajemy się pod skałę gdzie wspinamy się trawersując, całość jest ubezpieczona. Chwila marszu i jesteśmy na szczycie. Piękna gra kolorów – zieleni i bordo poniżej, Velky wygląda stąd majestatycznie, z poszarpanymi wierzchołkami. Od zachodu nadchodzą chmury, więc spieszymy się aby na Choczu zastać dobrą widoczność.

Z rozdroża schodzimy w stronę samochodu (poza szlakiem), mijając przy tym ładne wapienne ściany skalne. Trzeba przyznać że lasy w Małej Fatrze dostarczają wielu przygód ale i niebezpieczeństw.

Światło złotej godziny rozjaśnia szczyt.Widok z sedla MedziholieGrań Małej Fatry dalej na zachód, na pierwszym planie Stoh (1607 m.n.p.m)Trudności na trasie z s.MedziholieMaluteńka grań na właściwy szczyt.Najbardziej znane miejsce na trasie na szczyt.Mały Rozsutec jest również uroczy choć niemal 300 metrów niższy.

Chocz, samotna góra pod Rużomberkiem

Szeroką doliną przejeżdżamy do Dolnego Kubina. Wielki Chocz już wyraźnie króluje nad okolicą ze swoim przyciętym z jednej strony szczytem. Dojeżdżamy do Valaski Dubowej, mijamy sławetną karczmę i znów rozpoczynamy Szeroka droga prowadzi do lasu. Mijamy ostrzeżenie o niedźwiedziach. Idziemy długo lasem i wreszcie ukazuje nam się słynna Stredna Polana. Po prawej Hotel Choc – schronisko turystyczne na wolnych prawach. Polana jest bardzo duża. Na wschodzie widzimy szczyt. Wychodzimy zielonym szlakiem, drugie podejście tego dnia już nieco męczy. Pojawia się kosodrzewina i spotykamy się z czerwonym „tyczkowym” szlakiem (tyczkowym dlatego że jest to szlak przystosowany do podejść zimowych) Po chwili jesteśmy pod szczytem, przy oknie widokowym.

Szczyt prezentuje imponujący widok – zbiornik liptowski, góry okolicy Bańskiej Bystrzycy; Tatry niestety częściowo przykryte chmurami, jednak widać biało lśniące żleby.

Pod szczytem jemy nasz obiad i schodzimy szlakiem czerwonym do polany. Zwiedzamy „hotel”. Czytamy że po noclegu można spodziewać się niedźwiedzi w pobliżu – wszakże to niedźwiedź jest panem Chocza. Schodzimy tym samym szlakiem do Valaskiej, pijemy jeszcze chłodną wodę przy zadaszeniu. Jest tu miejsce na grill i spożycie posiłku – oczywiście niezdewastowane. O jakże różne jest to w naszych górach… Wracamy do samochodu i wracamy prze Namestovo do Polski, zatrzymując się po drodze przy bajkowym Oravskym Hradzie….

Uważaj - niedźwiedzie!Hotel ChocŁagodnie wyglądająca od zachodu kulminacja szczytowa.Liptovska Mara widziana z oddali.

Inne przygody